Przegryzłam wargę i podniosłam brwi do góry. On oblizał rozpalone wargi i jeszcze bardziej przyciągnął mnie, dość brutalnie do siebie. Byłam wściekła na niego, ponieważ robił ze mną, co chciał. Nasze ciała stykały się ze sobą. Wystarczyło gwałtownie podnieść nogę, by wydarzyło się to, co w kuchni, jednak chciałam zrobić coś innego. Stanęłam na palcach i zarzuciłam mu ręce na szyje, delikatnie się uśmiechając. On objął mnie w talii.
- Prosisz się tylko o więcej, Styles- powiedziałam, pociągając go bardzo mocno za loki, a on złapał się za włosy. Poruszyłam zabawnie brwiami i próbowałam wejść do baru, lecz on podstawił mi nogę, przez co przewróciłam się. On wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś nieść. Zaczęłam się wyrywać, a on postawił mnie na ziemię i złapał mocno za rękę.
- Gdzie idziemy?- warknęłam,ale on szedł dalej.
- Tam gdzie będę miał przewagę nad smarkulą-syknął, a ja przewróciłam oczami.
- Mogę iść do domu?- spytałam normalnym tonem, wzdychając głośno.
- Nie, idziesz ze mną- pociągnął mnie, a ja jak marionetka, przebiegłam te kilka metrów. Nikt się już dalej nie odzywał. Jego silne ręce uwzięły się na moich nadgarstkach. Czułam, że choćby drgnę ręką uścisk się wzmacnia, a to cholernie bolało. Nie pozostało mi nic innego, jak iść za nim. Skręciliśmy w jakąś uliczkę i po chwili byliśmy w "innym" Londynie. Pachniało tu narkotykami, piwem i papierosami. Bałam się. Gdy odeszliśmy kawałek od uliczki, w którą wcześniej skręciliśmy, puścił moją dłoń i obrócił się do mnie.
- Idź do domu, jak trafisz- zaśmiał się i poszedł przed siebie. Moje serce biło szybciej. Nie znałam tego miejsca, nie wiedziałam jak trafić na dobrą drogę. Obróciłam się i zobaczyłam jak jacyś naćpani chłopacy dobierają się do małej dziewczynki, która była bezbronna. Harry już się oddalał, a ja nie czekając ani chwili dłużej, pobiegłam w stronę tych chłopaków.
- Zostawcie ją w tej chwili ! - krzyknęłam do nich i teraz połowa z nich podeszła do mnie. Krążyli koło mnie, a strach nie chciał odejść, lecz postanowiłam jakoś pomóc dziecku.
- A co dasz w zamian? - spytał jeden podchodząc niebezpiecznie blisko mnie. Położył swoje brudne ręce na moje pośladki, a ja drgnęłam. Mała dziewczynka podbiegła do mnie i przytuliła się do mojej nogi. Widać, że się bała. W jej niebieskich oczach lśniły łzy. Moje serce rozpadło się na kawałki. Od zawsze byłam wrażliwa, ale kto w takiej sytuacji postąpił by inaczej? Nikt. Ta dziewczynka była biedna, brudna, ale też miała uczucia. Była okropnie chuda. Nie wiem w jaki sposób tu trafiła, ale jedno teraz było dla mnie istotne. Żeby wyszła z tej przeklętej dzielnicy.
-Pozwólcie tej małej odejść, a będziecie mogli zrobić ze mną wszystko- powiedziałam, patrząc się na małą. Jej oczy dodawały odwagę i mówiły, że nie mam tego robić.Oni naradzili się i zgodzili się.
- Ale idziecie ze mną, odprowadzić ją do wyjścia z tej- rozglądnęłam się - interesującej dzielnicy.
- Zgoda, ale jak nam uciekniesz z nią, to gorzko pożałujesz- powiedział, a ja wzruszyłam ramionami. Mogłam zaryzykować, by potem żyć w ciągłym strachu przed nimi. Ruszyliśmy. Gdy już była przy wyjściu , pobiegła. I wcale jej się nie dziwię. Też bym tak zrobiła. To miejsce było straszne. Zapomniałam na chwilę o ćpunach i to był błąd. Zaczęli rzucać mną do siebie. Czułam się jak marionetka na przedstawieniu, chociaż Harry też mnie tak traktował. Chyba na takie traktowanie zasłużyłam. Upadłam na ziemię, zdrapując sobie kolana i łokcie, z których po chwili sączyła się krew. Jeden podszedł do mnie i zaczął dobierać się do mojej bluzki. Podkuliłam nogi, aby trudniej mu było ściągnąć moją bluzkę. Skrzyżowałam ręce i próbowałam jakoś to zatrzymać. Nagle usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam w tym kierunku głowę. Biegł do mnie Harry. Muszę przyznać, że ucieszyłam się na jego widok. On odciągnął ich ode mnie i powiedział im coś, czego ja akurat nie dosłyszałam. Oni tylko pokiwali głowami i rozeszli się. Byłam wściekła na Hazzę, bo to on mnie w to wpakował. Chciał mi pomóc wstać, więc chwyciłam jego rękę i z całej siły pociągnęłam go na ziemię. Upadł koło mnie, a ja wstałam i wbiegłam z tej dzielnicy. Harry od razu za mną. Krzyczał coś, ale ja nie słyszałam. O mało co nie zostałam zgwałcona... A to wszystko wina Styles`a. Po co on mnie tam prowadził? Po co? Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Wytarłam się i stanęłam jak wryta. Na ławce siedziała ta mała dziewczynka i patrzyła się na mnie. Uśmiechnęłam się pomimo wszystko i podeszłam do niej. Ona głośno westchnęła i przytuliła się do mnie. Nie znałam jej imienia, nazwiska, nie znałam jej, a czułam, że jest mi bliska. Poczułam na mojej koszulce łzy. Oderwałam ją od siebie i złapałam za dwa policzki, podnosząc jej głowę, tak żeby patrzyła mi w oczy.
- Moja matka umarła, gdy miałam 4 lata. Od tej pory błąkam się po Londynie. Nie wiedziałam, że tam są tacy źli panowie. Chciałam iść poszukać pomocy.
- Mała, znajdziesz ją zawsze u mnie- objęłam ją ręką - Jestem Abby, a ty ?
- Katie - uśmiechnęła się szeroko.
- Co powiesz na to, abyś spała u mnie?- chciałam jej pomóc, nie mogłam jej zostawić.
- Nie, na pewno będę przeszkadzać - szepnęła i chciała wstać, lecz zatrzymałam ją ruchem dłoni. Usiadła z powrotem i spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
- Nie sprawisz kłopotu. Zawsze chciałam mieć młodszą siostrę, tak jak mój brat. Mama lubi małe dzieci , więc nie widzę kłopotu - powiedziałam z uśmiechem, a ona uśmiechnęła się szeroko. W jej oczach pojawiły się iskierki. Poczułam się, jakbym miała młodszą siostrę.
- Chodźmy- szepnęłam i złapałam ją za rękę. Szliśmy do mojego domu. Nagle usłyszałam bieg za sobą. Obróciłyśmy się we dwie i zobaczyliśmy lokowanego chłopaka, który kiwał nam. Szepnęłam jedynie ,, Super " i poszliśmy dalej. Po chwili cały zdyszany, dołączył się do naszej grupki. Nikt się nie odzywał, jedynie ja z Katie uśmiechaliśmy się podstępnie, a on patrzył na nas dziwnym wzrokiem. Po trzydziestu minutach doszliśmy do mojego domu, a dziewczynka podbiegła do drzwi i otworzyła je, a następnie weszła i zamknęła drzwi. Była słodka. Taka mała i bezbronna. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale Hazza to zauważył.
-Też takie będziemy mieć- powiedział i uśmiechnął się do mnie, a ja popatrzyłam się na niego z odrazą i czym prędzej weszłam do domu. Mała już stała przy mojej mamie i opowiedziała swoją historię. Rodzicielka przytuliła ją do siebie, a ja uśmiechnęłam się. Zaburczało mi w brzuchu. Pogłaskałam się po nim i wypięłam go, tak żeby wyglądało, że jestem w ciąży. Głaszcząc mój brzuch, wpadłam w Harrego. On położył ręce na mój brzuch.
- Mówiłem, że będziemy mieć dzieci - szepnął i pocałował mój brzuch. Patrzyłam się na niego. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Przypomniało mi się, jak wypowiedział te zdanie na dworze. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie kolację. Postanowiłam zrobić sobie jajecznicę. Nie umiem za bardzo gotować. Jajecznica smażyła się na patelni, a do mnie zadzwonił telefon. Odebrałam go szybko, nawet nie patrząc na numer.
- Halo?- powiedziałam i o mało nie dostałam zawału.
- Abby Mean?- spytała dziewczyna.
- Emm, tak słucham- odpowiedziałam.
- Wygrała pani bilety na Justina Biebera !- powiedziała, a ja zaczęłam skakać i krzyczeć na cały głos. O matko , ja wygrałam bilety. Szczęśliwy dzień się skończył.
- Jejku, dziękuje! Nawet nie wie pani jak ja się cieszę! - krzyczałam na cały głos, a wtedy zobaczyłam małą Katie z telefonem w ręku.
- Oj chyba jednak wiem- powiedziała Katie i to samo usłyszałam w słuchawce. Mój entuzjazm zniknął, a została tylko spalona jajecznica na patelni.
- Nienawidzę Was wszystkich- szepnęłam i zaśmiałam się-Ktoś mi robi jajecznice
- Ja Ci zrobię - powiedział Harry i wziął się do gotowania.
- Jak skończysz, zanieś mi ją do pokoju- pobiegłam na górę i przebrałam się w dresy i bokserkę. Włączyłam głośno muzykę i zaczęłam się wygłupiać...
Hahahaha zajebiste. Na serio mi sie podoba i jest bardzo ciekawe i w ogole? Czekam na nastepny ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny wątek o dziewczynce.Czekam na następny rozdział c; @akwardandswag
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział i zapraszam : Jenna Miller, Skylar i Zayn Malik, Jason Dallas i Niall Horan to paczka nierozłącznych przyjaciół uczęszczających do słynnego Yale University w mieście New Haven, części wielkiego obszaru metropolitalnego Nowy Jork. Ci studenci Yale University to rozpuszczone oraz niezwykle mądre i inteligentne dzieci bogatych rodziców, które tolerują wyłącznie swoje towarzystwo. Ich życiem kieruje nauka i imprezy. Z czasem za sprawą miłości wiele spraw się komplikuje.. Przyjeżdża pewna osoba i wiele miesza w relacjach między dawnymi przyjaciółmi.
OdpowiedzUsuńCzy nierozłączna paczka z Yale University sprosta przeciwnościom losu? A może ich przyjaźń ulegnie zniszczeniu? Tego wszystkiego dowiecie się czytając naszego bloga.
http://river-full-of-love.blogspot.com/