Obudził mnie dźwięk zamykanych krat. Otworzyłam oczy i patrzyłam się zszokowana. Za kratą stał Harry i uśmiechał się cwaniacko. Wstałam z łóżka i pokręciłam głową na nie. Oszukał mnie. Chciał wiedzieć, czy go kocham. To wszystko było kłamstwem. Jedną z moich wad jest naiwność. Zbyt często ufam ludziom w dzisiejszych czasach. Nawet tych, którzy mnie już skrzywdzili. Kłamca wyszedł z policjantem, a ja wybuchnęłam płaczem. Usiadłam na środku celi i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Idiota, głupek, dupek... Takie słowa przychodziły mi na myśl. Po chwili przyszedł policjant i spojrzał na mnie. Podniosłam swój wzrok na niego i chwilę mu się przypatrywała. Walczył ze swoimi myślami.
- Złożył zeznania. Powiedział, że nie zna Cię. Zaatakowałaś go. Widzimy się jeszcze przez 3 dni- powiedział, a ja uspokoiłam się. Usiadłam, bezradna na łóżku i schowałam twarz w dłoniach, podciągając kolana, aż do brody. Nie mogłam powstrzymać emocji. Wybuchnęłam płaczem i złością zmieszaną na raz.
* 3 dni później *
Zaciągnęłam się świeżym powietrzem. Oczy miałam zamknięte i rozkoszowałam się tym wiatrem, który rozwiewał moje włosy na wszystkie strony. Zmieniłam się przez areszt. Weszła tam grzeczna dziewczynka, a wyszła dziewczyna, która jest żądna zemsty. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się pewnie do siebie.
- Wpakowałeś się, Harry - szepnęłam i ruszyłam w stronę swojego domu. Nadal miałam na sobie bieliznę i kurtkę Lou. Muszę mu ją zwrócić, ale jak się ubiorę. Szłam pewnie przed siebie. Po chwili stanęłam przed moimi drzwiami. Spostrzegłam auto Harrego. Otworzyłam drzwi i zatrzasnęłam je, dając o sobie znać. Oparłam się o drzwi i czekałam na jakąś reakcje. Pierwszymi osobami, które się na mnie rzuciły były Katie i Kuba. Przytuliłam ich dwoje i zaczęłam się śmiać. Strasznie się za nimi stęskniłam. Kuba dał mi znak gestami, że ma dość jego towarzystwa w domu. Ja podniosłam oba kciuki do góry i uśmiechnęłam się, jeszcze raz przytulając ich. Moja mama stanęła przede mną i miała surową minę. Wyprostowałam się i miałam pewną minę.
- Co ty zrobiłaś, że byłaś na pięć dni w areszcie?! - zaczęła krzyczeć, a ja wzruszyłam tylko ramionami. Miałam wszystkiego dość. Miałam ochotę pokłócić się z nią, aby nie musieć znosić jej humoru przez cały wieczór.
- Nie Twój interes. Jestem już prawie dorosła i mam swoje życie- powiedziałam, nie przejmując się jej wyrazem twarzy. Zaczęła krzyczeć coś na cały dom. Wtedy włączył się Harry. Podszedł do nas i objął mamę rękę, a następnie uśmiechnął się do mnie podle.
- Nie krzycz, Natalie - powiedział i podszedł do mnie - A ty nie wyrażaj się tak do matki !
- Nie krzycz na mnie ! - krzyknęłam i uderzyłam go rękę w twarz. Moja mama natychmiast kazała mi iść do pokoju. Rzuciłam tylko ciche ,, Idę coś zjeść " i poszłam do kuchni. Rodzicielka zaczęła masować jego policzek, a on spojrzał na mnie z wściekłością. Zrobiłam sobie kanapkę i zjadłam ją, idąc do góry. Zamknęłam się w pokoju i usiadłam na parapecie. Otworzyłam szeroko okno i napajałam się świeżym powietrzem. Pobudzało mnie do walki. Weszłam do mojej łazienki. Rozebrałam się i otworzyłam kabinę prysznicową. Byłam już w niej i puściłam zimną wodę. Umyłam się i odprężałam się przez pół godziny. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Poszłam do pokoju po rzeczy. Ubrałam na siebie ten zestaw . Wystarczyło mi to. Włosy spięłam w wysokiego kitka i lekko się umalowałam. Miałam ochotę się gdzieś wyjść. Wyjść ze tego domu. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Mike, najlepszego przyjaciela Kuby. Rok temu, zakochał się we mnie, a ja w nim, jednak nie byłam gotowa na związek. Od tego czasy, nie miałam z nim kontaktu. Postanowiłam to naprawić.
- Cześć Mike- powiedziałam do telefonu i uśmiechnęłam się szeroko do siebie, słysząc jego głos.
- Abby? Jak ja Cię dawno nie widziałem - powiedział. Rozmawialiśmy tak z godzinę.
- Co powiesz, aby się spotkać? Teraz? - spytał, a ja o razu powiedziałam, że tak. Umówiliśmy się w parku za pół godziny. Rozłączył się, a ja zaczęłam skakać po całym pokoju i krzyczeć. Do pokoju wpadł Kuba, wystraszony. Gdy zobaczył, co ja robię, zaczął się śmieć, a ja powiedziałam mu, że idę spotkać się z Mike`em. Uśmiechnął się i pogratulował mi słusznego wyboru. Zbiegłam po schodach i w podskokach podeszłam do drzwi wejściowych. Zakładałam moje trampki i chciałam wyjść, ale Harry i rodzicielka mi nie pozwolili.
- Gdzie idziesz? - powiedziała mama, a ja lekko się zarumieniłam.
- Na randkę - odpowiedziałam, bardziej pewna siebie. Ona zeszła mi z drogi i uśmiechnęła się szeroko. Za to Harry nadal tam stał.
- Nie ! - krzyknął głośno, a ja spojrzałam na niego. Moja mama zaczęła coś mu mówić na ucho, a on uśmiechnął się szeroko. Nie podoba mi się to wcale. Rodzicielka wskazała mi drzwi i kazała czekać. Po chwili wyszedł Harry i stanął koło mnie.
- Ja już Ci nie wystarczam - powiedział, obracając się ciałem do mnie przodem. Nie odpowiedziałam. On przybliżył się do mnie. Stykaliśmy się ciałami. Opanowałam dreszcze. Spojrzałam mu w oczy. Pochylił się i zaczął ustami muskać moją szyję. Odepchnęłam go mocno od siebie. On uderzył o drzwi i spojrzał na mnie. W jego oczach widać było pożądanie. Zmarszczyłam lekko brwi i obróciłam się od niego. Wytarłam rękę łzę, która pojawiła się szybko i tak zniknęła. Jestem za słaba, ale nie dam tego po sobie poznać.
- Zadarłeś nie z tą osobą co trzeba, Styles - syknęłam i pobiegłam do parku. Przez tą akcje jestem spóźniona na moją randkę. Dotarłam do parku i nie widziałam Mike. Poczułam jak ktoś mnie mocno przytula. Zaśmiałam się i obróciłam się przodem do chłopaka. Zmienił się. Odeszłam od niego i ilustrowałam go wzrokiem. Był inny wydoroślał. Przytuliłam się jeszcze raz mocno do niego, a on pocałował mnie we włosy.
- Zmieniłeś się - szepnęłam, a on zaśmiał się i poczochrał mi włosy. Spojrzałam w jego oczy i zaśmiałam się z nim.
- Haha, ty też kocie. Chodź, pokazać mi gdzie mieszkać. Będę codziennie Cię nawiedzać - zaśmiał się, a ja złapałam go za rękę. Zaczęliśmy robić zdjęcia i wygłupialiśmy się. Wskoczyłam mu na barana, a on zaczął biegnąć i wydawał dźwięki podobne do konia. Ja śmiałam się i poczochrałam jego włosy. Tak dotarliśmy do mojego domu i tak weszliśmy. Ja cały czas się śmiejąc, a on wydając te dźwięki. Zapomnieliśmy o całym świecie. Liczyło się tylko to, że jesteśmy blisko siebie. Zamarliśmy w bezruchu, gdy spostrzegliśmy, że wszyscy patrzą się na nas. Zeskoczyłam z niego i złapałam go za rękę, żeby dodać mu odwagi i otuchy. On uśmiechnął się lekko. Ja zaśmiałam się, patrząc na niego. Był jak duże dziecko. Weszłam z nim do salonu, cała uśmiechnięta.
- Mamo, to jest mój przyjaciel Mike - puściłam jego dłoń, aby mógł przywitać się ze wszystkimi. Uśmiech, ani na chwilę nie zszedł mi z twarzy. Kuba rzucił się na Mike i zaczęli się wygłupiać jak to dzieci. Pobiegłam na górę do swojego pokoju. Wydrukowałam zdjęcia i chciałam przykleić je do ściany. Zaczęłam otwierać wszystkie szafki, aby poszukać taśmy. Moim oczom ukazało się zdjęcie. Wzięłam je do rąk i uśmiechnęłam się do siebie. Mike i ja. Wygłupialiśmy się wtedy. Całowaliśmy się i robiliśmy różne miny do zdjęć. To było rok temu, a wydaje mi się, że tak dawno. Po chwili znalazłam też taśmę. Wskoczyłam na łóżko i nakleiłam nad nim nasze zdjęcia. Usiadłam i zaczęłam w nie patrzeć. Przypominały mi te wspomnienia. Uśmiechnęłam się do siebie i wstałam z łóżka. Wyszłam na korytarz i zapukałam w drzwi mojego brata. Lekko je uchyliłam i wychyliłam głowę szeroko się uśmiechając. Weszłam i usiadłam między Kubą, a przyjacielem. Grali w fivę, a ja wzięłam jeszcze jednego pada i podłączyłam się. Grałam z Kubą, ponieważ wygrywał Mike. Kuba poszedł po coś do jedzenia i picia. Zostałam sama z Mikiem. Nadal graliśmy. Ograłam go, a on zaczął mnie gilgotać. Zaczęłam się śmiać. Przyszedł Kuba z pełną tacą czipsów i picia. Wyprostowałam się i zaczęliśmy grę od nowa. Tym razem ja patrzyłam jak oni grają. Zaczęłam się śmiać, ponieważ zaczęli wołać do telewizora. Pewnie myślą, że to pomoże im wygrać...Pff, faceci. Nagle Kuba popchnął tace pełną jedzenia, która na nieszczęście upadła na mnie. Byłam cała mokra od picia i miałam na sobie całą zawartość czipsów. Moje ulubione ubranie, kurwa. Spojrzałam na nie i zaczęłam krzyczeć. Kuba odłożył szybko pada i zaczął uciekać. Ja nie tracąc czasu, zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam za nim.- Masz rację! Uciekaj! - wydarłam się i ganiałam go wściekła po całym domu. Zbiegłam na dół po jego śladach. Za sobą usłyszałam śmiech Mike. Krzyknęłam tylko, że słyszałam i wznowiłam pościg. On stanął za kanapą. Zaczęliśmy krążyć wokół kanapy. Rodzicielka miała tego dość i wyszła na dwór. Harry i Katie śmiali się jak małe dzieci. Katie miała prawo. Kuba zaczął nabierać powietrza, ponieważ zmęczył. Wtedy chciałam skoczyć przez sofę. Niestety nie udało mi się. Zahaczyłam nogą o stół i boleśnie uderzyłam się głową o twardą część kanapy. Zjechałam po niej i usiadłam na podłodze, trzymając się za głowę. Kuba już dawno zwiał, Katie też. Oni wiedzieli, że nie mam dobrego humoru. Wszyscy oprócz jednego stworzenia na tej ziemi. Harry. Współczuje mu. Odchyliłam bolącą głowę o kanapę i zamknęłam oczy. Bolało cholernie. Starałam się wyrównać oddech. Zapomniałam o wszystkich. Liczył się tylko ten ból...