niedziela, 24 marca 2013

Rozdział V


Było mi strasznie zimno. Otworzyłam niepewnie oczy i ujrzałam przed sobą Horana. Ja byłam w samej bieliźnie. On natomiast był ubrany. Przykryłam się po czubek głowy kołdrą i szturchnęłam go. Obudził się i spojrzał na mnie, a za chwilę uśmiechnął. Ja nie odwzajemniłam gestu z jego strony. Chciałam wiedzieć, o co chodzi.
-Dlaczego jestem w bieliźnie? - spytałam, bez owijana w bawełnę.
- Sama się rozebrałaś, bo było Ci gorąco- powiedział, a ja powoli kiwnęłam głową. Możliwe, bardzo możliwe. Wstałam z kołdrą z łóżka i zaczęłam zbierać moje rzeczy, które leżały po całym pokoju. Gdy je zabrałam, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i weszłam tam. Usłyszałam śmiech Horana i zapaliłam światło. Poślizgnęłam się na czymś i szybko wstałam. Zaczęłam krzyczeć i wybiegłam trzaskając i opierając się o nie. Zjechałam po nich i zaczęłam się śmiać. Były tam jego bokserki i inne prywatne rzeczy, których nigdy w życiu nie chciałam bym obejrzeć. W tej chwili wszedł bez pukania Harry. Najpierw był uśmiechnięty, ale gdy nas zobaczył jego mina momentalnie zrzedła.
- Czemu do jasnej cholery, czemu jesteś w samej bieliźnie i masz na nodze gacie Nialla ! - zaczął się drzeć, a ja spojrzałam z wściekłością na moją nogą. Zahaczyłam nogą o jego bokserki, super...
- A co nie mogłam, czy coś ? - popatrzyłam się na niego, mrugając oczami.
- Pieprzyć się z Niallem!? Nie ! - zaczął się drzeć, a ja wstałam i podeszłam do niego.Stanęłam koło niego i patrzyłam się na niego z wyraźną nienawiścią na mojej twarzy. Ręce miałam zaciśnięte w pięści. Wkurzał mnie.
- Nie jestem już Twoja. Mogę robić, co chcę, a ty nic nie możesz zrobić - powiedziałam, patrząc mu się w oczy - Już dawno zniknąłeś z mojego życia, kochanie.
- Mogę mieć co tylko chce, a niedługo będziesz moja. Na każde moje skinienie palcem, na każde zawołanie, zobaczysz - szepnął i pociągnął mnie za rękę. Ja zaparłam się nogami. Chciałam mu zrobić nazłość. Obrócił się do mnie i pociągnął mnie.
- Nie będziesz mi rozkazywać - szepnęłam pewna siebie i wyzwoliłam swoją rękę z uścisku. Ominęłam go i zbiegłam na dół. Podeszłam do drzwi i wzięłam kurtkę Lou.
- Louis, pożyczam kurtkę, do zobaczenia, może - krzyknęłam i wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami. Pobiegłam przed siebie, nie chciałam być tam, z nim. Poczułam jak ktoś pociągnął mnie mocno za rękę, a ja bezwładnie zahamowałam. Obróciłam się do Styles`a i spoliczkowała go mocno. Zaczęliśmy się szarpać, ja kopałam. On tylko próbował się bronić. Nagle ktoś nas zaczął rozdzielać. Policja. Spuściłam wzrok, a oni przykuli nas do siebie kajdankami. Szliśmy za nimi.
- To Twoja wina- szepnął Harry, a ja walnęłam go z całej mojej siły pięścią w brzuch. Upadł na kolana, a ja wzruszyłam ramionami do policjantów. Wyglądali na surowych, ale w ich oczach zobaczyłam rozbawienie. W duchu zaśmiałam się. Gdy Harry wstał, weszliśmy do radiowozu i pojechaliśmy na komisariat. Wprowadzili nas do aresztu i zamknęli w celi.
- Dwa dni- powiedzieli i wyszli, a ja złapałam się słupków i patrzyłam się przed siebie. Ciekawe jak to wygląda w podaniu o pracę...Poczułam ręce Harrego na mojej talii. Zaczął mi całować szyję i obojczyki, ja stałam w bezruchu i obróciłam się do niego, opierając się o kraty.
-Skoro dałaś Horanowi, daj mi- odepchnęłam go od siebie i weszłam na dwupiętrowe łóżko. Usiadłam na górze, tyłem do niego i zaczęłam cicho płakać. Mam w życiu pod górkę, olbrzymią górę. Schowałam twarz w dłoniach. Dlaczego ja mam takiego pecha w życiu? Pan Bóg mnie nie kocha, chyba. Usłyszałam jak Harry położył się na dolnym łóżku. Nie było ciemno, było rano. Czułam się potwornie. Zdradzona przez wszystkich, a to przecież ja sama narobiłam sobie problemów. Nie będę nas sobą przez cały czas ubolewać. Wytarłam łzy i rozejrzałam się po naszej celi. Zauważyłam w kącie kibel. Ja się mam przy nim załatwiać? No, chyba Was coś. Siedziałam tak i nuciłam sobie piosenkę. Po godzinie musiałam iść załatwić swoje potrzeby. Jeszcze raz spojrzałam na ohydny kibel i zeskoczyłam, podchodząc do krat.
- Muszę do toalety ! - zaczęłam krzyczeć, a Harry obudził się i rzucił we mnie poduszką. Obróciłam się do niego, zła. On wzruszył ramionami i wskazał na naszą "łazienkę". Postukałam się w czoło.
- Ja się mam tam załatwić? Jeszcze przy Tobie? - powiedziałam.
- Oo, księżniczka się znalazła. Żyjesz w za dużym luksusie, skarbie - syknął i obrócił się do mnie tyłem. Ja zrobiłam do niego dziwną minę i znów zaczęłam krzyczeć. Po minucie przyszedł policjant. Wskazał na kibel. Czy każdy facet taki jest?
- Tam jest łazienka - powiedział, a ja patrzyłam się na niego.
- I ja się mam załatwić przy tym zboczeńcu? Jeszcze nie wiadomo, czy to pedofil - powiedziałam i lekko uśmiechnęłam się. Hazza wstał. Podszedł do mnie i spojrzał w oczy, jednak ja odsunęłam się o dwa kroki do tyłu.
- Ja? Pedofil? Zboczeniec?- szepnął tak, że słyszałam go tylko ja- Niech pan ją puści do łazienki normalnej - zwrócił się do policjanta, a on otworzył drzwi i zaprowadził mnie. Załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam do celi. Żadne z nas się nie odzywało. Dlaczego on go o to poprosił? Przecież mnie tak nienawidzi? A może lubi? Z resztą jaka różnica, łączy nas tylko nienawiść. Tylko to, chyba. O czym ja myślę? Krążyłam po celi od kilkunastu minut i biłam się z myślami. Nie dawały mi spokoju, a ja robiłam najwięcej hałasu. Wydawałam z siebie jęki niezadowolenia i szłam dalej, szepcząc coś do siebie.
- Abby, usiądź - mruknął Harry, a ja go nie usłyszałam. Byłam zbyt zajęta walką w mojej głowie. Potrząsnęłam kilka razy głową, ale myśli i tak wracały. Można zamknąć oczy, ale nie myśli. Harry złapał mnie za dwie ręce i lekko potrząsnął. Wtedy oprzytomniałam. Pomrugałam kilka razy oczami i spojrzałam na niego.
- Krążysz tak od pół godzinny, szepcząc coś do siebie. Usiądź i zachowuj się normalnie. Inaczej pomyślą, że jesteś chora psychicznie i wsadzą Cię do izolatki - powiedział, uśmiechając się szeroko, tym samym pokazując dołeczki. Ja zaśmiałam się i usiadłam na jego łóżku. Nie chciało mi się wspinać do góry. On usiadł koło mnie i tak jak ja, oparł się plecami o ścianę. Znów zaczęła się walka w mojej głowie. Nie mogłam wytrzymać.
- Co z nami jest, Harry? - przechyliłam głowę i patrzyłam się na niego w oczekiwaniu. On obrócił głową i wzruszył do mnie ramionami. Nie wiedział o co chodzi.
- A co ma być? - spytał niepewnie, trochę się wstydząc. Westchnęłam głośno i nabrałam powietrza w płuca, by po chwili je wypuścić.
- Raz zachowujemy się jak wrogowie, a raz jak przyjaciele. Raz lubimy się, a chwilę potem znów się nienawidzimy. To jest dziwne - powiedział, patrząc się na niego. On zrobił się cały czerwony na twarzy i uciekłam wzrokiem - Ale to bardziej - zaśmiałam się, a on jeszcze bardziej spalił buraka.
- Nie wiem o co Ci chodzi - powiedział i obrócił się do mnie. Wtedy zrozumiałam. On stracił do mnie całkowicie zaufanie i nie chce powiedzieć w kim się zakochał. Przytuliłam go od tyłu, a on obrócił się do mnie zdziwiony.
- Harry... Proszę zaufaj mi. Powiedz, w kim się zakochałeś- powiedziałam, uśmiechając się słodko i robiąc minę szczeniaka. On miał rozszerzone oczy i patrzył się nimi na mnie. Był wystraszony i denerwował się czymś. Wyprostowałam się. Harry był ważną osobą w moim życiu. Mimo, że się kłócimy, kocham go, ale widać, że on nie ufa mi. W moich oczach pojawiły się po raz kolejny łzy. Zacisnęłam wargi i spojrzałam na niego. On tylko patrzył się w moje oczy.
- Myślałam, że mi ufasz...Myliłam się - powiedziałam i wspięłam się szybko na górę. Położyłam się i uspokajałam się. Harry dyszał ciężko, próbując opanować się. Tak mi się przynajmniej wydawało. Nabrał powietrza i wypuścił je.
- Abby, to nie tak - powiedział, a ja wychyliłam się do niego i wisiałam głową w dół. Spojrzałam w jego oczy.
- To jak? - powiedziałam, a on złączył nasze usta w pocałunku. Nie mogłam się powstrzymać, te jego usta. Takie rozpalone... Tak mi ich brakowało, ale zaraz... Abby, opanuj się. Skończyłam ten pocałunek i szybko usiadłam na górnym łóżku. To znaczy, że on się we mnie zakochał. Ale...
-Jestem idiotą, głupi, głupi - Harry pukał się w czoło. Miałam ochotę się roześmiać, jednak zeskoczyłam z łóżka i uśmiechnęłam się lekko do niego. Usiadłam koło niego, a on spojrzał na mnie kątem oka.
- Harry, czy ty mnie kochasz? - spojrzałam przy ostatnich słowach na niego i oczekiwałam odpowiedzi w napięciu. Zależy mi na nim, nie jako przyjacielu lecz osoby, którą kocham całym sercem. Bo tak było. Przy pocałunku zdałam sobie z tego sprawę, lecz nie chciałam z nim teraz chodzić. Wolę upewnić się, co do mojego uczucia.
- Abby, kocham mocno i nigdy nie przestałem - powiedział, uśmiechnął się i mrugnął oczami, a następnie złapał moją rękę - A ty ?
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Właśnie to chciałam usłyszeć.
- Nie wiem, Harry. Wydaję mi się, że tak, ale jakoś wolę się upewnić. Dajmy sobie czas. Jeśli los będzie chciał to będziemy razem - cmoknęłam go w policzek i uśmiechnęłam się ponownie. On odwzajemnił gest i pogładził mnie po ręce.
- Warto jest czekać, na kogoś takiego jak ty - powiedział - Nigdy nie tracisz humoru, nigdy. Jesteś zawsze wesoła i sympatyczna, nawet jeśli wszystko wokół Ciebie jest przeciwko Tobie - powiedział, a ja się zarumieniłam. Nie mogłam się oprzeć jego ustom, jego słowom. Chciałam, abyśmy byli razem, teraz i na zawsze. Moje serce waliło, a ja wiedziałam, że to ten jedyny. On przechylił głowę i patrzył się na mnie w skupieniu. Obserwował mnie dokładnie, badał moje ciało, a a jedynie uśmiechałam się do niego. Moje usta chciały jego smaku, mój nos chciał jego zapachu, moje oczy chciały jego widoku, moje ciało jego dotyku, moje serce chciało jego. Oparłam się o ścianę i wtuliłam się w niego. Napajałam się jego zapachem. Był dla mnie jak narkotyk. Chcę mieć go więcej, ale nie mogę. On położył się i jeszcze bardziej przyciągnął mnie do siebie. Przykrył nas kołdrą, chociaż był środek dnia. Mogłam tak leżeć, przez całe życie. Patrzyliśmy się w swoje oczy. On wziął moją rękę i położył na swoje serce, a następnie zrobił to samo ze swoją ręką.
- Nasze serca pasują do siebie - szepnął, patrząc mi się w oczy. Uśmiechnęłam i wtuliłam się w jego tors. On gładził mnie po głowie. Ja byłam strasznie zmęczona i po chwili odpłynęłam w Krainę Snów...

                                                 



Hej, dziękuje wszystkim za poświęcony czas na czytanie. Mam nadzieję, że skomentujecie. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy. Co wy na to, aby zrobić konkurs na najlepszy imagin? Wygrany imagin pojawi się na stronie i link do waszego bloga. Co wy na to ? Odpowiedzi oczekuje w kom. Kocham Was !

3 komentarze:

  1. No siostro! Przyznaję że rozdział wybłagany ale mi się bardzo podoba. Czekam na nowy i jutro go widzę mam nadzieje. Teraz już za bardzo nie rozumiem. Harry jest z jej mamą czy z nią?? Ehh... głupia ja. No w każdym razie i tak czekam!

    OdpowiedzUsuń
  2. JEny jeden wielki rozpiżdziel ,który kocham xD
    OMG Raz z mamą ,a potem flircik z Harrym oj nie ładnie
    http://mika997.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo spodobał mi się twój blog <3
    Rozdział na prawdę świetny :D
    Życzę dużo weny i na pewno będę częstym goście!

    Zapraszam do nas http://one-direction-lose-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń