poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział VI


Obudził mnie dźwięk zamykanych krat. Otworzyłam oczy i patrzyłam się zszokowana. Za kratą stał Harry i uśmiechał się cwaniacko. Wstałam z łóżka i pokręciłam głową na nie. Oszukał mnie. Chciał wiedzieć, czy go kocham. To wszystko było kłamstwem. Jedną z moich wad jest naiwność. Zbyt często ufam ludziom w dzisiejszych czasach. Nawet tych, którzy mnie już skrzywdzili. Kłamca wyszedł z policjantem, a ja wybuchnęłam płaczem. Usiadłam na środku celi i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Idiota, głupek, dupek... Takie słowa przychodziły mi na myśl. Po chwili przyszedł policjant i spojrzał na mnie. Podniosłam swój wzrok na niego i chwilę mu się przypatrywała. Walczył ze swoimi myślami.
- Złożył zeznania. Powiedział, że nie zna Cię. Zaatakowałaś go. Widzimy się jeszcze przez 3 dni- powiedział, a ja uspokoiłam się. Usiadłam, bezradna na łóżku i schowałam twarz w dłoniach, podciągając kolana, aż do brody. Nie mogłam powstrzymać emocji. Wybuchnęłam płaczem i złością zmieszaną na raz.


* 3 dni później *


Zaciągnęłam się świeżym powietrzem. Oczy miałam zamknięte i rozkoszowałam się tym wiatrem, który rozwiewał moje włosy na wszystkie strony. Zmieniłam się przez areszt. Weszła tam grzeczna dziewczynka, a wyszła dziewczyna, która jest żądna zemsty. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się pewnie do siebie.
- Wpakowałeś się, Harry - szepnęłam i ruszyłam w stronę swojego domu. Nadal miałam na sobie bieliznę i kurtkę Lou. Muszę mu ją zwrócić, ale jak się ubiorę. Szłam pewnie przed siebie. Po chwili stanęłam przed moimi drzwiami. Spostrzegłam auto Harrego. Otworzyłam drzwi i zatrzasnęłam je, dając o sobie znać. Oparłam się o drzwi i czekałam na jakąś reakcje. Pierwszymi osobami, które się na mnie rzuciły były Katie i Kuba. Przytuliłam ich dwoje i zaczęłam się śmiać. Strasznie się za nimi stęskniłam. Kuba dał mi znak gestami, że ma dość jego towarzystwa w domu. Ja podniosłam oba kciuki do góry i uśmiechnęłam się, jeszcze raz przytulając ich. Moja mama stanęła przede mną i miała surową minę. Wyprostowałam się i miałam pewną minę.
- Co ty zrobiłaś, że byłaś na pięć dni w areszcie?! - zaczęła krzyczeć, a ja wzruszyłam tylko ramionami. Miałam wszystkiego dość. Miałam ochotę pokłócić się z nią, aby nie musieć znosić jej humoru przez cały wieczór.
- Nie Twój interes. Jestem już prawie dorosła i mam swoje życie- powiedziałam, nie przejmując się jej wyrazem twarzy. Zaczęła krzyczeć coś na cały dom. Wtedy włączył się Harry. Podszedł do nas i objął mamę rękę, a następnie uśmiechnął się do mnie podle.
- Nie krzycz, Natalie - powiedział i podszedł do mnie - A ty nie wyrażaj się tak do matki !
- Nie krzycz na mnie ! - krzyknęłam i uderzyłam go rękę w twarz. Moja mama natychmiast kazała mi iść do pokoju. Rzuciłam tylko ciche ,, Idę coś zjeść " i poszłam do kuchni. Rodzicielka zaczęła masować jego policzek, a on spojrzał na mnie z wściekłością. Zrobiłam sobie kanapkę i zjadłam ją, idąc do góry. Zamknęłam się w pokoju i usiadłam na parapecie. Otworzyłam szeroko okno i napajałam się świeżym powietrzem. Pobudzało mnie do walki. Weszłam do mojej łazienki. Rozebrałam się i otworzyłam kabinę prysznicową. Byłam już w niej i puściłam zimną wodę. Umyłam się i odprężałam się przez pół godziny. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Poszłam do pokoju po rzeczy. Ubrałam na siebie ten zestaw . Wystarczyło mi to. Włosy spięłam w wysokiego kitka i lekko się umalowałam. Miałam ochotę się gdzieś wyjść. Wyjść ze tego domu. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Mike, najlepszego przyjaciela Kuby. Rok temu, zakochał się we mnie, a ja w nim, jednak nie byłam gotowa na związek. Od tego czasy, nie miałam z nim kontaktu. Postanowiłam to naprawić.
- Cześć Mike- powiedziałam do telefonu i uśmiechnęłam się szeroko do siebie, słysząc jego głos.
- Abby? Jak ja Cię dawno nie widziałem - powiedział. Rozmawialiśmy tak z godzinę.
- Co powiesz, aby się spotkać? Teraz? - spytał, a ja o razu powiedziałam, że tak. Umówiliśmy się w parku za pół godziny. Rozłączył się, a ja zaczęłam skakać po całym pokoju i krzyczeć. Do pokoju wpadł Kuba, wystraszony. Gdy zobaczył, co ja robię, zaczął się śmieć, a ja powiedziałam mu, że idę spotkać się z Mike`em. Uśmiechnął się i pogratulował mi słusznego wyboru. Zbiegłam po schodach i w podskokach podeszłam do drzwi wejściowych. Zakładałam moje trampki i chciałam wyjść, ale Harry i rodzicielka mi nie pozwolili.
- Gdzie idziesz? - powiedziała mama, a ja lekko się zarumieniłam.
- Na randkę - odpowiedziałam, bardziej pewna siebie. Ona zeszła mi z drogi i uśmiechnęła się szeroko. Za to Harry nadal tam stał.
- Nie ! - krzyknął głośno, a ja spojrzałam na niego. Moja mama zaczęła coś mu mówić na ucho, a on uśmiechnął się szeroko. Nie podoba mi się to wcale. Rodzicielka wskazała mi drzwi i kazała czekać. Po chwili wyszedł Harry i stanął koło mnie.
- Ja już Ci nie wystarczam - powiedział, obracając się ciałem do mnie przodem. Nie odpowiedziałam. On przybliżył się do mnie. Stykaliśmy się ciałami. Opanowałam dreszcze. Spojrzałam mu w oczy. Pochylił się i zaczął ustami muskać moją szyję. Odepchnęłam go mocno od siebie. On uderzył o  drzwi i spojrzał na mnie. W jego oczach widać było pożądanie. Zmarszczyłam lekko brwi i obróciłam się od niego. Wytarłam rękę łzę, która pojawiła się szybko i tak zniknęła. Jestem za słaba, ale nie dam tego po sobie poznać.
- Zadarłeś nie z tą osobą co trzeba, Styles - syknęłam i pobiegłam do parku. Przez tą akcje jestem spóźniona na moją randkę. Dotarłam do parku i nie widziałam Mike. Poczułam jak ktoś mnie mocno przytula. Zaśmiałam się i obróciłam się przodem do chłopaka. Zmienił się. Odeszłam od niego i ilustrowałam go wzrokiem. Był inny wydoroślał. Przytuliłam się jeszcze raz mocno do niego, a on pocałował mnie we włosy.
- Zmieniłeś się - szepnęłam, a on zaśmiał się i poczochrał mi włosy. Spojrzałam w jego oczy i zaśmiałam się z nim.
- Haha, ty też kocie. Chodź, pokazać mi gdzie mieszkać. Będę codziennie Cię nawiedzać - zaśmiał się, a ja złapałam go za rękę. Zaczęliśmy robić zdjęcia i wygłupialiśmy się. Wskoczyłam mu na barana, a on zaczął biegnąć i wydawał dźwięki podobne do konia. Ja śmiałam się i poczochrałam jego włosy. Tak dotarliśmy do mojego domu i tak weszliśmy. Ja cały czas się śmiejąc, a on wydając te dźwięki. Zapomnieliśmy o całym świecie. Liczyło się tylko to, że jesteśmy blisko siebie.  Zamarliśmy w bezruchu, gdy spostrzegliśmy, że wszyscy patrzą się na nas. Zeskoczyłam z niego i złapałam go za rękę, żeby dodać mu odwagi i otuchy. On uśmiechnął się lekko. Ja zaśmiałam się, patrząc na niego. Był jak duże dziecko. Weszłam z nim do salonu, cała uśmiechnięta.
- Mamo, to jest mój przyjaciel Mike - puściłam jego dłoń, aby mógł przywitać się ze wszystkimi. Uśmiech, ani na chwilę nie zszedł mi z twarzy. Kuba rzucił się na Mike i zaczęli się wygłupiać jak to dzieci. Pobiegłam na górę do swojego pokoju. Wydrukowałam zdjęcia i chciałam przykleić je do ściany. Zaczęłam otwierać wszystkie szafki, aby poszukać taśmy. Moim oczom ukazało się zdjęcie. Wzięłam je do rąk i uśmiechnęłam się do siebie. Mike i ja. Wygłupialiśmy się wtedy. Całowaliśmy się i robiliśmy różne miny do zdjęć. To było rok temu, a wydaje mi się, że tak dawno. Po chwili znalazłam też taśmę. Wskoczyłam na łóżko i nakleiłam nad nim nasze zdjęcia. Usiadłam i zaczęłam w nie patrzeć. Przypominały mi te wspomnienia. Uśmiechnęłam się do siebie i wstałam z łóżka. Wyszłam na korytarz i zapukałam w drzwi mojego brata. Lekko je uchyliłam i wychyliłam głowę szeroko się uśmiechając. Weszłam i usiadłam między Kubą, a przyjacielem. Grali w fivę, a ja wzięłam jeszcze jednego pada i podłączyłam się. Grałam z Kubą, ponieważ wygrywał Mike. Kuba poszedł po coś do jedzenia i picia. Zostałam sama z Mikiem. Nadal graliśmy. Ograłam go, a on zaczął mnie gilgotać. Zaczęłam się śmiać. Przyszedł Kuba z pełną tacą czipsów i picia. Wyprostowałam się i zaczęliśmy grę od nowa. Tym razem ja patrzyłam jak oni grają. Zaczęłam się śmiać, ponieważ zaczęli wołać do telewizora. Pewnie myślą, że to pomoże im wygrać...Pff, faceci. Nagle Kuba popchnął tace pełną jedzenia, która na nieszczęście upadła na mnie. Byłam cała mokra od picia i miałam na sobie całą zawartość czipsów. Moje ulubione ubranie, kurwa. Spojrzałam na nie i zaczęłam krzyczeć. Kuba odłożył szybko pada i zaczął uciekać. Ja nie tracąc czasu, zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam za nim.
- Masz rację! Uciekaj! - wydarłam się i ganiałam go wściekła po całym domu. Zbiegłam na dół po jego śladach. Za sobą usłyszałam śmiech Mike. Krzyknęłam tylko, że słyszałam i wznowiłam pościg. On stanął za kanapą. Zaczęliśmy krążyć wokół kanapy. Rodzicielka miała tego dość i wyszła na dwór. Harry i Katie śmiali się jak małe dzieci. Katie miała prawo. Kuba zaczął nabierać powietrza, ponieważ zmęczył. Wtedy chciałam skoczyć przez sofę. Niestety nie udało mi się. Zahaczyłam nogą o stół i boleśnie uderzyłam się głową o twardą część kanapy. Zjechałam po niej i usiadłam na podłodze, trzymając się za głowę. Kuba już dawno zwiał, Katie też. Oni wiedzieli, że nie mam dobrego humoru. Wszyscy oprócz jednego stworzenia na tej ziemi. Harry. Współczuje mu. Odchyliłam bolącą głowę o kanapę i zamknęłam oczy. Bolało cholernie. Starałam się wyrównać oddech. Zapomniałam o wszystkich. Liczył się tylko ten ból...

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział V


Było mi strasznie zimno. Otworzyłam niepewnie oczy i ujrzałam przed sobą Horana. Ja byłam w samej bieliźnie. On natomiast był ubrany. Przykryłam się po czubek głowy kołdrą i szturchnęłam go. Obudził się i spojrzał na mnie, a za chwilę uśmiechnął. Ja nie odwzajemniłam gestu z jego strony. Chciałam wiedzieć, o co chodzi.
-Dlaczego jestem w bieliźnie? - spytałam, bez owijana w bawełnę.
- Sama się rozebrałaś, bo było Ci gorąco- powiedział, a ja powoli kiwnęłam głową. Możliwe, bardzo możliwe. Wstałam z kołdrą z łóżka i zaczęłam zbierać moje rzeczy, które leżały po całym pokoju. Gdy je zabrałam, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i weszłam tam. Usłyszałam śmiech Horana i zapaliłam światło. Poślizgnęłam się na czymś i szybko wstałam. Zaczęłam krzyczeć i wybiegłam trzaskając i opierając się o nie. Zjechałam po nich i zaczęłam się śmiać. Były tam jego bokserki i inne prywatne rzeczy, których nigdy w życiu nie chciałam bym obejrzeć. W tej chwili wszedł bez pukania Harry. Najpierw był uśmiechnięty, ale gdy nas zobaczył jego mina momentalnie zrzedła.
- Czemu do jasnej cholery, czemu jesteś w samej bieliźnie i masz na nodze gacie Nialla ! - zaczął się drzeć, a ja spojrzałam z wściekłością na moją nogą. Zahaczyłam nogą o jego bokserki, super...
- A co nie mogłam, czy coś ? - popatrzyłam się na niego, mrugając oczami.
- Pieprzyć się z Niallem!? Nie ! - zaczął się drzeć, a ja wstałam i podeszłam do niego.Stanęłam koło niego i patrzyłam się na niego z wyraźną nienawiścią na mojej twarzy. Ręce miałam zaciśnięte w pięści. Wkurzał mnie.
- Nie jestem już Twoja. Mogę robić, co chcę, a ty nic nie możesz zrobić - powiedziałam, patrząc mu się w oczy - Już dawno zniknąłeś z mojego życia, kochanie.
- Mogę mieć co tylko chce, a niedługo będziesz moja. Na każde moje skinienie palcem, na każde zawołanie, zobaczysz - szepnął i pociągnął mnie za rękę. Ja zaparłam się nogami. Chciałam mu zrobić nazłość. Obrócił się do mnie i pociągnął mnie.
- Nie będziesz mi rozkazywać - szepnęłam pewna siebie i wyzwoliłam swoją rękę z uścisku. Ominęłam go i zbiegłam na dół. Podeszłam do drzwi i wzięłam kurtkę Lou.
- Louis, pożyczam kurtkę, do zobaczenia, może - krzyknęłam i wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami. Pobiegłam przed siebie, nie chciałam być tam, z nim. Poczułam jak ktoś pociągnął mnie mocno za rękę, a ja bezwładnie zahamowałam. Obróciłam się do Styles`a i spoliczkowała go mocno. Zaczęliśmy się szarpać, ja kopałam. On tylko próbował się bronić. Nagle ktoś nas zaczął rozdzielać. Policja. Spuściłam wzrok, a oni przykuli nas do siebie kajdankami. Szliśmy za nimi.
- To Twoja wina- szepnął Harry, a ja walnęłam go z całej mojej siły pięścią w brzuch. Upadł na kolana, a ja wzruszyłam ramionami do policjantów. Wyglądali na surowych, ale w ich oczach zobaczyłam rozbawienie. W duchu zaśmiałam się. Gdy Harry wstał, weszliśmy do radiowozu i pojechaliśmy na komisariat. Wprowadzili nas do aresztu i zamknęli w celi.
- Dwa dni- powiedzieli i wyszli, a ja złapałam się słupków i patrzyłam się przed siebie. Ciekawe jak to wygląda w podaniu o pracę...Poczułam ręce Harrego na mojej talii. Zaczął mi całować szyję i obojczyki, ja stałam w bezruchu i obróciłam się do niego, opierając się o kraty.
-Skoro dałaś Horanowi, daj mi- odepchnęłam go od siebie i weszłam na dwupiętrowe łóżko. Usiadłam na górze, tyłem do niego i zaczęłam cicho płakać. Mam w życiu pod górkę, olbrzymią górę. Schowałam twarz w dłoniach. Dlaczego ja mam takiego pecha w życiu? Pan Bóg mnie nie kocha, chyba. Usłyszałam jak Harry położył się na dolnym łóżku. Nie było ciemno, było rano. Czułam się potwornie. Zdradzona przez wszystkich, a to przecież ja sama narobiłam sobie problemów. Nie będę nas sobą przez cały czas ubolewać. Wytarłam łzy i rozejrzałam się po naszej celi. Zauważyłam w kącie kibel. Ja się mam przy nim załatwiać? No, chyba Was coś. Siedziałam tak i nuciłam sobie piosenkę. Po godzinie musiałam iść załatwić swoje potrzeby. Jeszcze raz spojrzałam na ohydny kibel i zeskoczyłam, podchodząc do krat.
- Muszę do toalety ! - zaczęłam krzyczeć, a Harry obudził się i rzucił we mnie poduszką. Obróciłam się do niego, zła. On wzruszył ramionami i wskazał na naszą "łazienkę". Postukałam się w czoło.
- Ja się mam tam załatwić? Jeszcze przy Tobie? - powiedziałam.
- Oo, księżniczka się znalazła. Żyjesz w za dużym luksusie, skarbie - syknął i obrócił się do mnie tyłem. Ja zrobiłam do niego dziwną minę i znów zaczęłam krzyczeć. Po minucie przyszedł policjant. Wskazał na kibel. Czy każdy facet taki jest?
- Tam jest łazienka - powiedział, a ja patrzyłam się na niego.
- I ja się mam załatwić przy tym zboczeńcu? Jeszcze nie wiadomo, czy to pedofil - powiedziałam i lekko uśmiechnęłam się. Hazza wstał. Podszedł do mnie i spojrzał w oczy, jednak ja odsunęłam się o dwa kroki do tyłu.
- Ja? Pedofil? Zboczeniec?- szepnął tak, że słyszałam go tylko ja- Niech pan ją puści do łazienki normalnej - zwrócił się do policjanta, a on otworzył drzwi i zaprowadził mnie. Załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam do celi. Żadne z nas się nie odzywało. Dlaczego on go o to poprosił? Przecież mnie tak nienawidzi? A może lubi? Z resztą jaka różnica, łączy nas tylko nienawiść. Tylko to, chyba. O czym ja myślę? Krążyłam po celi od kilkunastu minut i biłam się z myślami. Nie dawały mi spokoju, a ja robiłam najwięcej hałasu. Wydawałam z siebie jęki niezadowolenia i szłam dalej, szepcząc coś do siebie.
- Abby, usiądź - mruknął Harry, a ja go nie usłyszałam. Byłam zbyt zajęta walką w mojej głowie. Potrząsnęłam kilka razy głową, ale myśli i tak wracały. Można zamknąć oczy, ale nie myśli. Harry złapał mnie za dwie ręce i lekko potrząsnął. Wtedy oprzytomniałam. Pomrugałam kilka razy oczami i spojrzałam na niego.
- Krążysz tak od pół godzinny, szepcząc coś do siebie. Usiądź i zachowuj się normalnie. Inaczej pomyślą, że jesteś chora psychicznie i wsadzą Cię do izolatki - powiedział, uśmiechając się szeroko, tym samym pokazując dołeczki. Ja zaśmiałam się i usiadłam na jego łóżku. Nie chciało mi się wspinać do góry. On usiadł koło mnie i tak jak ja, oparł się plecami o ścianę. Znów zaczęła się walka w mojej głowie. Nie mogłam wytrzymać.
- Co z nami jest, Harry? - przechyliłam głowę i patrzyłam się na niego w oczekiwaniu. On obrócił głową i wzruszył do mnie ramionami. Nie wiedział o co chodzi.
- A co ma być? - spytał niepewnie, trochę się wstydząc. Westchnęłam głośno i nabrałam powietrza w płuca, by po chwili je wypuścić.
- Raz zachowujemy się jak wrogowie, a raz jak przyjaciele. Raz lubimy się, a chwilę potem znów się nienawidzimy. To jest dziwne - powiedział, patrząc się na niego. On zrobił się cały czerwony na twarzy i uciekłam wzrokiem - Ale to bardziej - zaśmiałam się, a on jeszcze bardziej spalił buraka.
- Nie wiem o co Ci chodzi - powiedział i obrócił się do mnie. Wtedy zrozumiałam. On stracił do mnie całkowicie zaufanie i nie chce powiedzieć w kim się zakochał. Przytuliłam go od tyłu, a on obrócił się do mnie zdziwiony.
- Harry... Proszę zaufaj mi. Powiedz, w kim się zakochałeś- powiedziałam, uśmiechając się słodko i robiąc minę szczeniaka. On miał rozszerzone oczy i patrzył się nimi na mnie. Był wystraszony i denerwował się czymś. Wyprostowałam się. Harry był ważną osobą w moim życiu. Mimo, że się kłócimy, kocham go, ale widać, że on nie ufa mi. W moich oczach pojawiły się po raz kolejny łzy. Zacisnęłam wargi i spojrzałam na niego. On tylko patrzył się w moje oczy.
- Myślałam, że mi ufasz...Myliłam się - powiedziałam i wspięłam się szybko na górę. Położyłam się i uspokajałam się. Harry dyszał ciężko, próbując opanować się. Tak mi się przynajmniej wydawało. Nabrał powietrza i wypuścił je.
- Abby, to nie tak - powiedział, a ja wychyliłam się do niego i wisiałam głową w dół. Spojrzałam w jego oczy.
- To jak? - powiedziałam, a on złączył nasze usta w pocałunku. Nie mogłam się powstrzymać, te jego usta. Takie rozpalone... Tak mi ich brakowało, ale zaraz... Abby, opanuj się. Skończyłam ten pocałunek i szybko usiadłam na górnym łóżku. To znaczy, że on się we mnie zakochał. Ale...
-Jestem idiotą, głupi, głupi - Harry pukał się w czoło. Miałam ochotę się roześmiać, jednak zeskoczyłam z łóżka i uśmiechnęłam się lekko do niego. Usiadłam koło niego, a on spojrzał na mnie kątem oka.
- Harry, czy ty mnie kochasz? - spojrzałam przy ostatnich słowach na niego i oczekiwałam odpowiedzi w napięciu. Zależy mi na nim, nie jako przyjacielu lecz osoby, którą kocham całym sercem. Bo tak było. Przy pocałunku zdałam sobie z tego sprawę, lecz nie chciałam z nim teraz chodzić. Wolę upewnić się, co do mojego uczucia.
- Abby, kocham mocno i nigdy nie przestałem - powiedział, uśmiechnął się i mrugnął oczami, a następnie złapał moją rękę - A ty ?
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Właśnie to chciałam usłyszeć.
- Nie wiem, Harry. Wydaję mi się, że tak, ale jakoś wolę się upewnić. Dajmy sobie czas. Jeśli los będzie chciał to będziemy razem - cmoknęłam go w policzek i uśmiechnęłam się ponownie. On odwzajemnił gest i pogładził mnie po ręce.
- Warto jest czekać, na kogoś takiego jak ty - powiedział - Nigdy nie tracisz humoru, nigdy. Jesteś zawsze wesoła i sympatyczna, nawet jeśli wszystko wokół Ciebie jest przeciwko Tobie - powiedział, a ja się zarumieniłam. Nie mogłam się oprzeć jego ustom, jego słowom. Chciałam, abyśmy byli razem, teraz i na zawsze. Moje serce waliło, a ja wiedziałam, że to ten jedyny. On przechylił głowę i patrzył się na mnie w skupieniu. Obserwował mnie dokładnie, badał moje ciało, a a jedynie uśmiechałam się do niego. Moje usta chciały jego smaku, mój nos chciał jego zapachu, moje oczy chciały jego widoku, moje ciało jego dotyku, moje serce chciało jego. Oparłam się o ścianę i wtuliłam się w niego. Napajałam się jego zapachem. Był dla mnie jak narkotyk. Chcę mieć go więcej, ale nie mogę. On położył się i jeszcze bardziej przyciągnął mnie do siebie. Przykrył nas kołdrą, chociaż był środek dnia. Mogłam tak leżeć, przez całe życie. Patrzyliśmy się w swoje oczy. On wziął moją rękę i położył na swoje serce, a następnie zrobił to samo ze swoją ręką.
- Nasze serca pasują do siebie - szepnął, patrząc mi się w oczy. Uśmiechnęłam i wtuliłam się w jego tors. On gładził mnie po głowie. Ja byłam strasznie zmęczona i po chwili odpłynęłam w Krainę Snów...

                                                 



Hej, dziękuje wszystkim za poświęcony czas na czytanie. Mam nadzieję, że skomentujecie. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy. Co wy na to, aby zrobić konkurs na najlepszy imagin? Wygrany imagin pojawi się na stronie i link do waszego bloga. Co wy na to ? Odpowiedzi oczekuje w kom. Kocham Was !

sobota, 23 marca 2013

Rozdział IV


Leciała szybko piosenka, a ja zaczęłam tańczyć jak głupia. Nie przejmowałam się tym, że ludzie przebywający w domu, mogą mnie usłyszeć lub zobaczyć. Wskoczyłam na łóżko i złapałam się jednego słupka. Powiesiłam się na nim i znów zleciałam na łóżku, lądując w nim. Zaczęłam się głośno śmiać. Obróciłam się w stronę poduszki i udawałam, że to mój mąż w przyszłości. Na czworakach zaczęłam do "niego" podchodzić, pokazując pazurki. Szybka muzyka grała w tle, a ja zaczęłam poruszać biodrami na prawo i lewo. Nagle poczułam jakieś ręce na moich biodrach i obróciłam głowę z niekrytym zdziwieniem. Styles przyciągnął mnie do siebie i oparł czoło o moją głowę. Patrzył się prosto w moje oczy, a ja uciekałam wzrokiem.
- Styles, zostaw mnie- powiedziałam, obracając się całym ciałem w bok.
- Jesteś słodka, gdy to mówisz- poczułam jego ciepłe wargi na moim policzku. Poczułam dreszcze, które przebiegły po moim ciele. Harry wziął usta i objął mnie ramieniem, a ja siedziałam podkulona i nie mogłam, nic powiedzieć. Byłam wstrząśnięta.
- Nadal tak na Ciebie działam?-raczej stwierdził, niż spytał. Spojrzałam na niego i przez chwilę wpatrywałam się w niego, jak w obrazek. Po pięciu sekundach otworzyłam i zamknęłam usta. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Działam tak na mnie od zawsze, odkąd pamiętam. I nadal nic się nie zmieniło.
- Nie działasz- wykrztusiłam niepewnie, nie patrząc się na niego. To było kłamstwo. On prychnął śmiechem i przyciągnął mnie do siebie, patrząc się cały czas w oczy. Zbliżył swoje usta do moich i chciał mnie pocałować, lecz ja gwałtownie obróciłam głowę w lewo. Pocałował mnie w policzek.
- Pamiętaj, że zawsze dostanę to co chcę- wstał i spojrzał ostatni raz na mnie, a po chwili opuścił pokój. Ja nadal siedziałam na łóżku i nie wiedziałam, co tu się stało. Przesunęłam się na krawędź łózka i położyłam nogi na podłodze. Co to miało w ogóle być? Czy on mnie kocha? Znów burczenie w brzuchu. Ja nic nie jadłam. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam talerz z jajecznicą. Zjadłam to bardzo szybko, myśląc cały czas o Harrym.
- Jestem głupia, bawi się ze mną - szepnęłam, kierując się do łazienki. Stanęłam przed lustrem i patrzyłam się w dziewczynę, która za bardzo wierzy wszystkim ludziom. Dziewczyno, budź się. Życie to nie bajka. Potrząsnęłam głową, aby wygonić natarczywe myśli. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Ustawiłam letnią wodę i relaksowałam się. Po półgodzinnym odpoczynku, wyszłam i ubrałam się w krótkie czarne spodenki i śmieszną bluzkę, którą już dawno przeznaczyłam na piżamę. Mokre włosy wysuszyłam i zeszłam na dół. Siedziała tam moja cała rodzina, Katie i Hazza. Brat pierwszy mnie zauważył i rzucił się na mnie. Zaczął mnie obściskiwać, jakby nie widział mnie od stu lat. Zabrakło mi tchu.
-Kuba, dusisz - wyszeptałam, a on mnie puścił. Zaśmiałam się i zobaczyłam, że wcale nie jest pijany. Przewróciłam oczami, a on przerzucił mnie przez ramię. Chyba, jednak jest. Zaczęłam się śmiać, a on biegał po całym pokoju. Harry dołączył się do naszej zabawy, co mnie bardzo wkurzyło. To, że mama spotyka się z nim, nie znaczy, że może się wtrącać w moje wygłupy z bratem. A co najgorsze, Kuba chyba go polubił. Hazza odebrał mnie bracie i teraz on biegał ze mną po całym pokoju. To nawet nie przeszkodziło mi w śmianiu się.
- Mamo ! Ratuj - zaczęłam się drzeć, już się nie śmiejąc, ponieważ kręciło mi się w głowie. Chłopak odłożył mnie na ziemię, a ja ledwo ustałam na nogach. Oparłam się o jego ramię, a on wziął mnie pod rękę i śmiejąc się, zaprowadził do pokoju. Usiadłam koło Katie i przytuliłam ją mocno do siebie, a ona zaczęła się śmiać.
- Natalie, może zabrałbym Abby do chłopaków? Poznali by się- zaproponował Harry, a matka oderwała wzrok od telewizora i uśmiechnęła się szeroko.
- Świetny pomysł, ale o 10 p.m ? - spytałam, a Hazza pokręcił głową. Ja przypatrywałam się tej sytuacji z daleka. Jeśli matka się zgodzi, zaprotestuje.
- Chłopaki nie śpią, a przy tym poznaliśmy by się lepiej - powiedział, a rodzicielka znów uśmiechnęłam się szeroko i kiwnęła głową. Otworzyłam usta szeroko i patrzyłam się na nią.
- Mamo, ja nie jadą, nigdzie - oświadczyłam, a ona skarciła mnie wzrokiem. Podkuliłam nogi, aż po samą brodą i byłam obrażona na cały świat. Harry uśmiechnął się do mnie podstępnie, a ja uśmiercałam go w mojej wybujałej wyobraźni. Chłopak mojej mamy wstał i podszedł do niej, przeciągając ją do siebie. Ona uśmiechnęła się do niego słodko jak głupia nastolatka. On objął ją w talii i zaczął całować po szyi. Rodzicielka zaczęła się lekko śmiać, zapominając o tym, że w pokoju są dzieci, a ja siedziałam najbliżej ich dwojga. Ona odchyliła głowę w tył, a on nadal ją całował.
- Będziemy się zbierać - szepnął do niej.
- Wiesz, że będzie mi Cię brakować w nocy - wiedziałam, co miała na myśli. Odchrząknęłam, a oni popatrzyli się na mnie jak na idiotkę, która zmarnowała ich życie. Wskazałam potajemnie na Katie, a matka kiwnęła głową, że rozumie. On pociągnął mnie za rękę i kazał się przebrać. Niechętnie to zrobiłam. Założyłam pierwsze lepsze ciuchy na piżamę. Gdy zeszłam na dół, Harry patrzył się na mnie i uśmiechał się. Założyłam szybko trampki i weszliśmy do jego samochodu. Odpalił go i jechaliśmy prosto do jego kumpli.
- Nadal masz moją bluzę? - spytał, uśmiechając się. Spojrzałam na siebie i uderzyłam się mocno w twarz. To dlatego tak pachniało, nim. Dał mi ją dwa lata temu, kiedy się spotykaliśmy. Odpięłam pasy i chciałam ściągnęłam bluzę, ale zaczepiła mi się nitka i nie umiałam przełożyć przez ściągnąć jej, przez co na chwilę widać mi było brzuch, a Harry to wykorzystał i położył tam rękę, a następnie zaczął mnie gilgotać. Zaczęłam się śmiać i zrzuciłam jego rękę z mojego brzucha. Pokazałam mu język i z powrotem nasunęłam na siebie jego bluzę, ponieważ było mi zimno.
- Zostaw ją sobie, mi nie potrzeba- powiedział, a ja uśmiechnęłam się ciepło do niego. Niekiedy można było z nim wytrzymać, ale niekiedy działam mi na nerwy. Tym razem zachowywał się normalnie i polubiłam go nawet. Teraz zachowywał się w miarę normalnie.
- Dziękuje - odparłam, patrząc się na niego przyjaźnie - Kiedy będziemy na miejscu?
- Już jesteśmy- zaparkował i zgasił silnik, a ja wysiadłam i zamknęłam drzwi. Podeszłam do Harrego, który czekał na mnie przed drzwiami. Podeszłam do niego i zaczęłam bawić się palcami z nudów. Dość długo drzwi się nie otwierały. Za drzwi słychać było męskie, kłócące się głosy. Podeszłam do okna i wspięłam się na jego parapet po czym zapukałam w okno. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że stoją przy oknie i machają do mnie. Zaczęłam się śmiać, wyglądali uroczo.  Wskazałam na drzwi i zeskoczyłam z okna. Podeszłam znów do Harrego i od razu nas wpuścili.
- Hej chłopaki. Jestem Abby, a Wy ? - uśmiechnęłam się do nich, a każdy z nich po kolei mi się przedstawić. Chciałam wejść do pokoju, a oni wszyscy rzucili się na mnie przytulając i przewracając na ziemię. Harry stał i śmiał się, a następnie przeszedł koło nas i rozsiadł się wygodnie. Zaczęłam się śmiać, a oni w końcu zeszli ze mnie, a Liam pomógł mi wstać. Podziękowałam mu i usadowiłam się razem z resztą na kanapie. Oni włączyli jakiś straszny film. Nie minęło nawet pięć minut, a Liam i Niall siedzieli wtuleni w siebie, a Zayn, Harry i Louis zasłaniali oczy. Tylko ja siedziałam i zaczęłam oglądać z wyraźnym znudzeniem. Nie boję się horrorów. Harry wyciągnął ręce i chciał, abym się do niego przytuliła, lecz ja tylko wzruszyłam ramionami i mój wzrok powędrował na telewizor. On przybliżył się i wtulił się we mnie, a ja spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Czemu oni się tego boją? Horror to tylko film. Odepchnąłam go lekko od siebie i walnęłam go w ramię, aby dodać mu otuchy. On spojrzał na mnie i niepewnie się uśmiechnął.
- To jest nudne - jęknęłam, a wszyscy się na mnie popatrzyli.
- To jest straszne, a ty siedzisz sobie jak gdy nic - powiedział Zayn.
Wystawiłam mu język i zaczęłam powoli odpływać. Oparłam się o kogoś i usnęłam jak dziecko....

poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział III


Przegryzłam wargę i podniosłam brwi do góry. On oblizał rozpalone wargi i jeszcze bardziej przyciągnął mnie, dość brutalnie do siebie. Byłam wściekła na niego, ponieważ robił ze mną, co chciał. Nasze ciała stykały się ze sobą. Wystarczyło gwałtownie podnieść nogę, by wydarzyło się to, co w kuchni, jednak chciałam zrobić coś innego. Stanęłam na palcach i zarzuciłam mu ręce na szyje, delikatnie się uśmiechając. On objął mnie w talii.
- Prosisz się tylko o więcej, Styles- powiedziałam, pociągając go bardzo mocno za loki, a on złapał się za włosy. Poruszyłam zabawnie brwiami i próbowałam wejść do baru, lecz on podstawił mi nogę, przez co przewróciłam się. On wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś nieść. Zaczęłam się wyrywać, a on postawił mnie na ziemię i złapał mocno za rękę.
- Gdzie idziemy?- warknęłam,ale on szedł dalej.
- Tam gdzie będę miał przewagę nad smarkulą-syknął, a ja przewróciłam oczami.
- Mogę iść do domu?- spytałam normalnym tonem, wzdychając głośno.
- Nie, idziesz ze mną- pociągnął mnie, a ja jak marionetka, przebiegłam te kilka metrów. Nikt się już dalej nie odzywał. Jego silne ręce uwzięły się na moich nadgarstkach. Czułam, że choćby drgnę ręką uścisk się wzmacnia, a to cholernie bolało. Nie pozostało mi nic innego, jak iść za nim. Skręciliśmy w jakąś uliczkę i po chwili byliśmy w "innym" Londynie. Pachniało tu narkotykami, piwem i papierosami. Bałam się. Gdy odeszliśmy kawałek od uliczki, w którą wcześniej skręciliśmy, puścił moją dłoń i obrócił się do mnie.
- Idź do domu, jak trafisz- zaśmiał się i poszedł przed siebie. Moje serce biło szybciej. Nie znałam tego miejsca, nie wiedziałam jak trafić na dobrą drogę. Obróciłam się i zobaczyłam jak jacyś naćpani chłopacy dobierają się do małej dziewczynki, która była bezbronna. Harry już się oddalał, a ja nie czekając ani chwili dłużej, pobiegłam w stronę tych chłopaków.
- Zostawcie ją w tej chwili ! - krzyknęłam do nich i teraz połowa z nich podeszła do mnie. Krążyli koło mnie, a strach nie chciał odejść, lecz postanowiłam jakoś pomóc dziecku.
- A co dasz w zamian? - spytał jeden podchodząc niebezpiecznie blisko mnie. Położył swoje brudne ręce na moje pośladki, a ja drgnęłam. Mała dziewczynka podbiegła do mnie i przytuliła się do mojej nogi. Widać, że się bała. W jej niebieskich oczach lśniły łzy. Moje serce rozpadło się na kawałki. Od zawsze byłam wrażliwa, ale kto w takiej sytuacji postąpił by inaczej? Nikt. Ta dziewczynka była biedna, brudna, ale też miała uczucia. Była okropnie chuda. Nie wiem w jaki sposób tu trafiła, ale jedno teraz było dla mnie istotne. Żeby wyszła z tej przeklętej dzielnicy.
-Pozwólcie tej małej odejść, a będziecie mogli zrobić ze mną wszystko- powiedziałam, patrząc się na małą. Jej oczy dodawały odwagę i mówiły, że nie mam tego robić.Oni naradzili się i zgodzili się.
- Ale idziecie ze mną, odprowadzić ją do wyjścia z tej- rozglądnęłam się - interesującej dzielnicy.
- Zgoda, ale jak nam uciekniesz z nią, to gorzko pożałujesz- powiedział, a ja wzruszyłam ramionami. Mogłam zaryzykować, by potem żyć w ciągłym strachu przed nimi. Ruszyliśmy. Gdy już była przy wyjściu , pobiegła. I wcale jej się nie dziwię. Też bym tak zrobiła. To miejsce było straszne. Zapomniałam na chwilę o ćpunach i to był błąd. Zaczęli rzucać mną do siebie. Czułam się jak marionetka na przedstawieniu, chociaż Harry też mnie tak traktował. Chyba na takie traktowanie zasłużyłam. Upadłam na ziemię, zdrapując sobie kolana i łokcie, z których po chwili sączyła się krew. Jeden podszedł do mnie i zaczął dobierać się do mojej bluzki. Podkuliłam nogi, aby trudniej mu było ściągnąć moją bluzkę. Skrzyżowałam ręce i próbowałam jakoś to zatrzymać. Nagle usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam w tym kierunku głowę. Biegł do mnie Harry. Muszę przyznać, że ucieszyłam się na jego widok. On odciągnął ich ode mnie i powiedział im coś, czego ja akurat nie dosłyszałam. Oni tylko pokiwali głowami i rozeszli się. Byłam wściekła na Hazzę, bo to on mnie w to wpakował. Chciał mi pomóc wstać, więc chwyciłam jego rękę i z całej siły pociągnęłam go na ziemię. Upadł koło mnie, a ja wstałam i wbiegłam z tej dzielnicy. Harry od razu za mną. Krzyczał coś, ale ja nie słyszałam. O mało co nie zostałam zgwałcona... A to wszystko wina Styles`a. Po co on mnie tam prowadził? Po co? Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Wytarłam się i stanęłam jak wryta. Na ławce siedziała ta mała dziewczynka i patrzyła się na mnie. Uśmiechnęłam się pomimo wszystko i podeszłam do niej. Ona głośno westchnęła i przytuliła się do mnie. Nie znałam jej imienia, nazwiska, nie znałam jej, a czułam, że jest mi bliska. Poczułam na mojej koszulce łzy. Oderwałam ją od siebie i złapałam za dwa policzki, podnosząc jej głowę, tak żeby patrzyła mi w oczy.
ciastek- Nie płacz, mała. Świat jest piękny, proszę. Nigdy więcej nie płacz- powiedziałam, uśmiechając się szeroko do niej, a ona odwzajemniła - Jak tam trafiłaś?
- Moja matka umarła, gdy miałam 4 lata. Od tej pory błąkam się po Londynie. Nie wiedziałam, że tam są tacy źli panowie. Chciałam iść poszukać pomocy.
- Mała, znajdziesz ją zawsze u mnie- objęłam ją ręką - Jestem Abby, a ty ?
- Katie - uśmiechnęła się szeroko.
- Co powiesz na to, abyś spała u mnie?- chciałam jej pomóc, nie mogłam jej zostawić.
- Nie, na pewno będę przeszkadzać - szepnęła i chciała wstać, lecz zatrzymałam ją ruchem dłoni. Usiadła z powrotem i spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
- Nie sprawisz kłopotu. Zawsze chciałam mieć młodszą siostrę, tak jak mój brat. Mama lubi małe dzieci , więc nie widzę kłopotu - powiedziałam z uśmiechem, a ona uśmiechnęła się szeroko. W jej oczach pojawiły się iskierki. Poczułam się, jakbym miała młodszą siostrę.
- Chodźmy- szepnęłam i złapałam ją za rękę. Szliśmy do mojego domu. Nagle usłyszałam bieg za sobą. Obróciłyśmy się we dwie i zobaczyliśmy lokowanego chłopaka, który kiwał nam. Szepnęłam jedynie ,, Super " i poszliśmy dalej. Po chwili cały zdyszany, dołączył się do naszej grupki. Nikt się nie odzywał, jedynie ja z Katie uśmiechaliśmy się podstępnie, a on patrzył na nas dziwnym wzrokiem. Po trzydziestu minutach doszliśmy do mojego domu, a dziewczynka podbiegła do drzwi i otworzyła je, a następnie weszła i zamknęła drzwi. Była słodka. Taka mała i bezbronna. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale Hazza to zauważył.
-Też takie będziemy mieć- powiedział i uśmiechnął się do mnie, a ja popatrzyłam się na niego z odrazą i czym prędzej weszłam do domu. Mała już stała przy mojej mamie i opowiedziała swoją historię. Rodzicielka przytuliła ją do siebie, a ja uśmiechnęłam się. Zaburczało mi w brzuchu. Pogłaskałam się po nim i wypięłam go, tak żeby wyglądało, że jestem w ciąży. Głaszcząc mój brzuch, wpadłam w Harrego. On położył ręce na mój brzuch.
- Mówiłem, że będziemy mieć dzieci - szepnął i pocałował mój brzuch. Patrzyłam się na niego. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Przypomniało mi się, jak wypowiedział te zdanie na dworze. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie kolację. Postanowiłam zrobić sobie jajecznicę. Nie umiem za bardzo gotować. Jajecznica smażyła się na patelni, a do mnie zadzwonił telefon. Odebrałam go szybko, nawet nie patrząc na numer.
- Halo?- powiedziałam i o mało nie dostałam zawału.
- Abby Mean?- spytała dziewczyna.
- Emm, tak słucham- odpowiedziałam.
- Wygrała pani bilety na Justina Biebera !- powiedziała, a ja zaczęłam skakać i krzyczeć na cały głos. O matko , ja wygrałam bilety. Szczęśliwy dzień się skończył.
- Jejku, dziękuje! Nawet nie wie pani jak ja się cieszę! - krzyczałam na cały głos, a wtedy zobaczyłam małą Katie z telefonem w ręku.
- Oj chyba jednak wiem- powiedziała Katie i to samo usłyszałam w słuchawce. Mój entuzjazm zniknął, a została tylko spalona jajecznica na patelni.
- Nienawidzę Was wszystkich- szepnęłam i zaśmiałam się-Ktoś mi robi jajecznice
- Ja Ci zrobię - powiedział Harry i wziął się do gotowania.
- Jak skończysz, zanieś mi ją do pokoju- pobiegłam na górę i przebrałam się w dresy i bokserkę. Włączyłam głośno muzykę i zaczęłam się wygłupiać...

niedziela, 17 marca 2013

Rozdział II




Nadal siedziałam na kanapie i patrzyłam się cały czas przed siebie. Czy ona kiedyś przestanie gadać o tym, jak bardzo się kochają? Przez nich mam mdłości. Kuba chyba też, po znudzony zaczął nie funkcjonować, tak jak należy. Zaczął odstawiać po cichu jakieś szopki palcami od nóg. Zaczęłam się temu przyglądać. Po chwili miałam ochotę się zacząć śmiać, ale wiedziałam, że to tylko jeszcze bardziej zdenerwuję, więc tłumiłam w sobie mój śmiech. Oderwałam wzrok od tańczących stóp Kuby i zaczęłam nucić sobie w myślach piosenkę. Całkiem nieświadom zaczęłam ruszać biodrami w rytm mojego nucenia. Zamknęłam oczy i oddałam się muzyce. Po chwili usłyszałam śmiechy dookoła mnie i wtedy uświadomiłam sobie, co robiłam. Byłam zapewne cała czerwona na buzi. Uśmiechnęłam się lekko do wszystkich, lecz oni nadal się ze mnie śmiali. Wstałam i poszłam do kuchni po picie. Strasznie zachciało mi się pić, słuchając ciągłych śmiechów ze mnie. Zaczęłam coś mamrotać do siebie.Otworzyłam lodówkę i schyliłam się po coś do picia. Nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, które zamknęły się w szczelnym uścisku. Wystraszona, trzasnęłam drzwiami od lodówki. Spojrzałam na sprawcę tego zdarzenia. On uśmiechał się chytrze do mnie. Położyłam ręce na jego ręce, które były na moich biodrach. Przegryzałam seksownie dolną wargę i zbliżyłam usta do jego ust, jednak nie pocałowałam go.Oparłam czoło o jego czoło i patrzyłam się w oczy, w których widziałam pożądanie. Gdy uśpiłam jego czujność, oderwałam się od niego i drapieżnie przejechałam palcem po jego ustach, zostawiając lekko ślady. Zdjęłam jego ręce z moich bioder i splotłam je.
- Nie zadzieraj ze mną, kotku. - kolanek kopnęłam go w czułe miejsce - Taka rada.
Hazza zleciał na podłogę, trzymając się za krocze. Ja zadowolona wzięłam z lodówki sok pomarańczowy, uśmiechając się do niego chytrze. Szłam koło niego i niechcący zwaliłam na niego śmietnik. Spojrzałam na niego jak wstawał, otrzepując się ze śmieci. Zaśmiałam się, a on spojrzał w moim kierunku. Całe włosy miał mokre od mleka. Widocznie ktoś wyrzucił butlę mleka, gdzie jeszcze była biała ciecz. Uśmiechnęłam się do niego i upiłam łyk soku.
- Mm, pyszny sok- mruknęłam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam szklankę soku i usiadłam na parapecie. Do pokoju wbiegł Kuba, cały rozpromieniony. Spojrzałam na niego pytającym spojrzeniem, a w jego oczach dostrzegłam iskry.
- Ty go tak załatwiłaś?- kiwnęłam głową z szerokim uśmiechem. Brat podszedł do mnie i mocno przytulił. Zaczęliśmy się śmiać, a ja opowiedziałam mu całą tą historię. Gdy skończyłam, patrzył się na mnie, rozszerzonymi oczami.
- Wow- powiedział- Z Tobą lepiej nie zadzierać.
- No raczej- zaśmiałam się - Chyba, że komuś życie nie miłe.
Zaczęliśmy się głośno śmiać. Kuba zaproponował, abyśmy poszli coś wypić. Wiedziałam, o co mu chodzi, jednak z chęcią zgodziłam się. On był już pełnoletni, a ja prawie, więc legalnie mogliśmy iść  na piwo. Lubiłam spędzać czas z Kubą. On jest naprawdę szalony. Kuba poszedł się przebrać, ja też postanowiłam. Wyciągnęłam z szafki krótką szarą koszulkę. Spodnie białe w czarne wzory i koszulę. Po chwili zbiegłam na dół. Brat już na mnie czekał. Uśmiechnęłam się do niego i złapałam go pod rękę. Byliśmy już koło drzwi, gdy usłyszeliśmy głos.
- Gdzie idziecie?- spytała mama.
- Emm, na miasto- powiedział Kuba.
- Harry idzie z Wami, jako kara i zapoznanie się- owinęła sobie fartuch w pasie.
- Nie, mamo prosimy! - powiedziałam, ale moja mama był twarda. Nie pozwoliła nam iść samym. Byliśmy skazani na dziwoląga.Wyszliśmy w troje i ruszyliśmy do baru. Harry nie wiedział, gdzie idziemy, ponieważ nie został włączony do naszej rozmowy. Dotarliśmy do baru. Kuba wszedł, a Harry zagrodził mi przejście. Odepchnęłam jego rękę, lecz on złapał mnie za nadgarstek.
- Jesteś niepełnoletnia- powiedział i przyciągnął mnie do siebie.
- A w związku z tym? - spytałam patrząc mu się w oczy...

Rozdział I




Stałam z moim bratem i patrzyłam się na ubrania, które leżały przed nami. Oczy mieliśmy rozszerzone, a usta otwarte. Spojrzałam na brata i zaczęłam się głośno śmiać. Podeszłam do tego i rzuciłam to z krzeseł. Zaczęłam po chodzić, zostawiając na nim odcisku moich stóp.
-I ona myśli, że ubrałam bym stanik i majtki, a na to koszulę?- uśmiechnęłam się jednym kącikiem ust, a on podszedł i ubrał się w całkiem normalny garnitur z czarnym krawatem. Ja włożyłam na siebie czarną sukienkę, a do tego trampki tego samego koloru. Dzisiaj nasza mama ma "ważny" dzień. Przedstawi nam swojego chłopaka. Ja z Kubą nie cieszą się tym za bardzo, ale skoro ona jest szczęśliwa...
- Te trampki pasują? Nie możesz założyć trochę seksowniejszych butów?- spytał Kuba- Może wtedy byś sobie kogoś znalazła.
Miałam jednego chłopaka. Byłam z nim przez miesiąc. Kochałam go, ale on zdradzał mnie z moją przyjaciółką. Oboje zniknęli tak szybko. I bardzo dobrze, znienawidziłam ich. Nie zaufałam jeszcze żadnemu innemu chłopakowi. Chciałam bym się zakochać, ale na razie mogę tylko czekać. Podeszłam do Kuby.
- A ty tak ładnie wyglądasz w tym krawacie- pociągnęłam krawat ku sobie- Może zadzwonimy po Melanie? Hmm ? - odgryzłam się.
Melanie to jego była dziewczyna. Wkurzająca baba, ale na szczęście zerwał się pół roku temu, jednak ona nadal go kocha i szpieguje go. Ma bardzo piskliwy głos i pewnie jak już zauważyliście, obsesję na punkcie mojego brata. Uśmiechnęłam się chytrze i zeszłam na dół. Za chwilę miała przyjść mama ze swoim chłopakiem. Usiadłam na blacie i ruszałam nogami z nudów. Kuba już zszedł na dół i zajął miejsce w salonie na kanapie. Usłyszeliśmy dzwonek.
- Abby! Otwierasz!- krzyknął Kuba, a ja nie ruszyłam się z miejsca.
- Ty! Twoja kolej! - powiedziałam i słyszałam jak brat podnosi się z miejsca. Ja też zeskoczyłam i popędziłam do drzwi i otworzyłam je. Kuba spóźnił się i patrzył na mnie gniewnym spojrzeniem, ja wystawiłam mu język i uciekłam przed nim na górę. Oczywiście, on zaczął mnie gonić.
- To ja miałem otworzyć, biczo moja!- krzyczał na cały dom. Ja zaczęłam się śmiać na cały głos. Koniec korytarza. Ślepy zaułek, w którym się znajduje. Zaczęłam piszczeć, a Kuba zbliżał się do mnie. Był już niebezpiecznie blisko.
- Łaskotki, łaskotki- powiedział, a ja zrobiłam przerażoną minę.
Paulinusiaaa- Mamo! Kuba chce mnie zgwałcić! - krzyczałam na cały głos i cudem uciekłam na dół. Brat, wtórując mi śmiechem ruszył pędem za mną. Zatrzymaliśmy się w kuchni i patrzeliśmy na naszą nową parę. Trzymali się za ręce i uśmiechali się, lecz gdy nas zobaczyli mama przybrała złą minę. Całkowicie o nich zapomnieliśmy. Jej chłopak był roześmiany, ona natomiast zła. Oboje spuściliśmy głowy, z tyłu bawiąc się rękami i przestępując z nogę na nogę.
- Fajne przedstawienie. Kuba mnie gwałci?- spojrzała na mnie, a ja lekko się uśmiechnęłam oraz zarumieniłam. Brat natomiast zaczął się głośno śmiać, a ja sama nie powstrzymałam śmiechu. Zaczęliśmy turlać się po podłodze. Oczywiście, zapomniałam, że mam sukienkę ledwo sięgającą mi do kolan, więc pewnie było mi widać majtki. Uzmysłowiła mi to po chwili mama, a ja spaliłam niezłego buraka. Nadal trzymała go za rękę. Usiadłyśmy wszyscy na kanapie w salonie, a mama i jej chłopak wstali. Jej chłopak wydawał mi się znajomy.
- Dzieciaki, to jest mój chłopak Harry Styles! - powiedziała, a mnie zatkało. Przez głową znów przechodziły mi te wspomnienia związane z nim, moim byłym. Kuba wiedział, że się z nim spotykałam, rodzicielka nie. Spojrzałam na niego i chyba dostrzegł w moich oczach łzy. Przytulił mnie do siebie, a reszta domowników patrzyła się na nas.
- Dlaczego ona płacze?- spytał Styles.
- Ona jest fanką One Direction- wypalił szybko Kuba, a ja mocno dźgnęłam go brzuch.
- Wcale nie jestem! - krzyknęłam.
- To dlaczego płaczesz?- spytał.
- Nie wiem. Idę się przejść, Kuba. Dobranoc- powiedziałam i wstałam z kanapy.
- Abby Mean, wróć tu natychmiast ! - zezłościłam matkę,a to źle. Spojrzałam na Hazzę, widać już wiedział kim ja jestem i dlaczego płakałam. Spuściłam wzrok i usiadłam znów na kanapę, tym razem już opanowując łzy.
- Masz tu siedzieć , dopóki Ci nie pozwolę, abyś gdzieś poszła- syknęła, a ja założyłam nogę na nogę, udając, że wszystko jest w porządku. Lecz tak naprawdę nie było nic w porządku. Moja matka spotyka się z moim byłym. Ona ma 38 lat, a on 19! To nie jest normalne. Westchnęłam głośno i udawałam, że interesuje mnie to, co moja matka ma do powiedzenia. A tak na prawdę, siedziałam i myślałam jak moje życie się zmieni...

Bohaterowie :)




Abby Mean 

,, Czy on miał wprawo wchodzić do mojego życia? "

Miś




Kuba Mean 

,, Jak on śmiał...Ciekawe co dalej będzie. " 

cautelosa


Natalie Mean

,, Nowa miłość, dzieciaki polubicie go! "

olena




Harry Styles 

,, Myślałem, że to ta jedyna. Pomyłka"

No Siema



Niall Horan 
,, Moje serce już wybrało. " 

WerKa33


Louis Tomlinson

,, Dwaj zakochani przyjaciele, kłopoty " 

Ananas


Liam Payne 

,,Ach, znów Daddy " 
Majeczka144


Zayn Malik 
,, Wkurza mnie ich zachowanie. Przynajmniej trzymamy się w trójkę" 

Ananas